Filmy, które warto obejrzeć na początku 2025 roku. Od oscarowych propozycji po polską produkcję z influencerami
Ostatnie tygodnie w świecie filmu zdominowane zostały przez oscarowe produkcje. Możemy być dumni, że jeden z nagrodzonych tytułów został zrealizowany w Polsce. Na krajowym podwórku sensacją stał się obraz, w którym, oprócz profesjonalnych aktorów, wystąpili młodzi influencerzy. Oto pięć "gorących" filmów, które warto obejrzeć.
"Prawdziwy ból"
Dla wielu widzów i krytyków filmowe objawienie roku. Prosty, ale doniosły i poruszający dramat oparty na rodzinnej historii hollywoodzkiego gwiazdora Jesse'ego Eisenberga zachwycił już podczas ubiegłorocznego festiwalu kina niezależnego w Sundance, gdzie został nagrodzony długimi owacjami na stojąco i nagrodą za najlepszy scenariusz. Nakręcony z własnych funduszy, bardzo osobisty film Eisenberga niespodziewanie stał się kinowym przebojem w wielu krajach i został nagrodzony Oscarem za najlepszą rolę drugoplanową (Kieran Culkin). Był także nominowany w kategorii najlepszy scenariusz oryginalny.
Film jest opowieścią o podróży dwóch młodych Amerykanów, którzy po śmierci swojej babci wyruszają do Polski, by dowiedzieć się, gdzie mieszkała, a przede wszystkim, co przeżyła w czasach Holokaustu ich krewna. Realizowany był w pięciu miastach, w pociągach, samolotach, na lotniskach. Przy pomniku Powstania Warszawskiego, w obozie koncentracyjnym Majdanek, na starych cmentarzach w Lubelskiem.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Na te filmy czekamy. Szykują się prawdziwe hity
"Chciałem zadać sobie i widzom pytanie, na ile współczesny ból ludzi po trzydziestce, ich doświadczenia i przeżycia, są ważne w porównaniu do prawdziwiej, niesamowicie dramatycznej historii związanej z Holocaustem. Często histeryzujemy z powodu tak błahych spraw, że gdy przyjdzie refleksja, jest nam wstyd" – powiedział Jesse Eisenberg w wywiadzie dla "Screendaily".
"Konklawe"
Wielu widzów i krytyków uważa, że to ten film powinien zostać nagrodzony Oscarem w głównej kategorii (zwyciężyła kontrowersyjna także pod względem artystycznym "Anora"). Amerykańska Akademia Filmowa wyróżniała go jedynie za scenariusz adaptowany, oparty na powieści Roberta Harrisa. Trzeba przyznać, że autor "Konklawe" ma szczęście do ekranizacji. Wcześniej jego dwie książki przeniósł na duży ekran Roman Polański. "Autor widmo" otrzymał m.in. sześć nagród Europejskiej Akademii Filmowej i cztery Cezary. "Oficer i szpieg" zdobył trzy Cezary i Srebrnego Niedźwiedzia na festiwalu w Wenecji.
Reżyserem "Konklawe" jest Edward Berger, twórca nagrodzonej Oscarem produkcji Netfliksa "Na zachodzie bez zmian". Film opowiada fikcyjną historię związaną z wyborem nowego papieża. Misja przeprowadzenia konklawe przypada w udziale mającemu kryzys wiary kardynałowi Lawrence’owi (kapitalny Ralph Fiennes). Do wzięcia udziału w wyborach uprawnionych jest stu siedemnastu kardynałów, lecz tuż przed rozpoczęciem głosowania pojawia się kolejny, nieznany nikomu kardynał z Filipin, którego zmarły papież podniósł do tej godności w tajemnicy przed watykańskimi urzędnikami.
Wybór nowego papieża nie będzie prosty. Głównym przeszkodą nie będzie spór ideologiczny, ale o zwyczajne intrygi i prywatne interesy. Z czasem Lawrence dowiaduje się o mrocznych sekretach głównych pretendentów, które mogą wstrząsnąć Kościołem. "Berger nie stworzył jedynie kryminału, w którym finałem jest wybranie nowego papieża. Chodzi tu o wciągający thriller o naturze człowieka, który zachwyca obrazem. ‘Konklawe’ to filmowy majstersztyk" – czytamy w recenzji Basi Żelazko.
"The Brutalist"
Kolejna oscarowa produkcja. Nagrodę Akademii otrzymali autor muzyki (Daniel Blumberg), zdjęć (Lol Crawley), a także odtwórca głównej roli Adrien Brody. W 2003 roku Brody stał się najmłodszym w historii laureatem Oscara w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy. Gdy otrzymał statuetkę za rolę w "Pianiście" Romana Polańskiego miał 29 lat.
"Przez ponad 20 lat musiałem udowadniać sobie, że nagrodę za ‘Pianistę’ nie była przypadkowa. Miewałem chwile zwątpienia, ale ciężko pracowałem, żeby ponownie móc zagrać w oscarowym filmie" – powiedział w wywiadzie aktor. "The Brutalist" opowiada historię ocalałego z Holocaustu węgierskiego architekta żydowskiego pochodzenia, László Tótha (Brody), który po wojnie przybywa do Ameryki, aby odbudować swoje życie, swoją pracę i małżeństwo z żoną Erzsébet (Felicity Jones). Samotny w obcym, nowym kraju László osiedla się w Pensylwanii, gdzie bogaty przemysłowiec (Guy Pearce) dostrzega jego ogromny talent do projektowania i budowania.
"Obraz amerykańskiego snu spod ręki reżysera Brady’ego Coberta stoi w zupełnej kontrze do wizji złotej Ameryki ery Trumpa. Film mówi ‘nie’ ksenofobii, elitaryzmowi i dzikiemu kapitalizmowi. Pokazuje, jakie konsekwencje niesie ze sobą poczucie wyższości i dążenie do rozmachu w każdej dziedzinie życia" – napisała Marta Ossowska z WP.
"100 dni do matury"
Największa niespodzianka ostatnich miesięcy w polskich kinach. Podczas premierowego weekendu tytuł ustanowił tegoroczny rekord otwarcia (324 tysiące sprzedanych biletów), a w ciągu 17 dni wyświetlania film obejrzało prawie milion widzów.
Strzałem w dziesiątkę okazało się obsadzenie w głównych rolach popularnych w Polsce młodych influencerów. "Oni naprawdę dali radę. Świetna rozrywka. Jeśli polskie produkcje młodzieżowe mają wyglądać w ten sposób, to ja jestem jak najbardziej na tak" – czytamy w recenzji Justyny Miś.
Walory edukacyjne "100 dni do matury" doceniała ministra edukacji Barbara Nowacka, która objęła film honorowym patronatem. Za to, że porusza tematy pierwszych ważnych wyborów, przyjaźni i gotowości do zmian, z jakimi mierzą się młodzi ludzie w szkołach średnich w kluczowym momencie swojej nauki.
"Mickey 17"
Bez wątpienia jeden z najbardziej oryginalnych filmów ostatnich lat. Jego bohaterem jest wymienialny, narażony na wielokrotną śmierć pracownik ekspedycji mającej na celu skolonizować planetę (w tej roli zbierający świetne recenzje Robert Pattinson). Gdy zadanie okazuje się zbyt niebezpieczne dla zwykłych ludzi lub niewykonalne dla maszyn, robotę otrzymuje Mickey. Po śmierci kolejnej wersji jego ciała wytwarza się nowe z wszczepioną kopią mózgu i pamięcią bohatera.
"Doskonała, subtelna a zarazem ostra satyra i społeczno-polityczny komentarz. Oglądając film zdałem sobie sprawę, jak bardzo pragnąłem alternatywy dla zwykłych, banalnych blockbusterów i niekończącego się recyklingu streamingowych treści. Film taki jak ‘Mickey 17’ przypomina nam, jak zabawne, inteligentne, odważne i oryginalne może być nawet kino na dużą skalę, jeśli stworzy je natchniony filmowiec" – czytamy w recenzji Briana Eggerta z "Deep Focus".
Reżyserem "Mickey 17" jest Joon-ho Bong. Koreański filmowiec, po spektakularnym sukcesie "Parasite" (Oscar dla najlepszego filmu 2019 roku), kilka lat poświęcił na realizację wysokobudżetowej produkcji science-fiction. Stworzył dzieło wyjątkowe, przełamujący granice gatunku. Joon-ho Bong ponownie zachwycił widzów i krytyków, idąc pod prąd współczesnym trendom w filmie.
"Polskie Emmy" rozdane. Kto wygrał w plebiscycie Top Seriale 2025? Nowe "Studio", które trochę dzieli, trochę bawi, a na pewno przyprawia o ciarki żenady. Fenomenalne "Dojrzewanie", o którym nie da się zapomnieć i grube miliony na "The Electric State". O tym w nowym Clickbaicie. Znajdź nas na Spotify, Apple Podcasts, YouTube, w Audiotece czy Open FM. Możesz też posłuchać poniżej: